Witajcie po bardzo długiej przerwie:)
Wiem, że zapowiadałam powrót kilka miesięcy temu, ale niestety przez brak czasu nie doszedł on do skutku i moje kosmetyczne opinie oraz inspiracje i ulubione rzeczy, mogłyście obserwować tylko na Instagramie. Mam wielką nadzieję, że tym razem uda mi się pisać więcej i częściej, a recenzje będą bardziej szczegółowe.
Dzisiaj kilka słów o maseczkach w płachcie marek NO:HJ oraz Forencos , które otrzymałam do testów w ramach współpracy ze sklepem JJ Korean Beauty, który ma swoją siedzibę we Wrocławiu przy ulicy Biskupiej 6/6B oraz prowadzi sprzedaż online na stronie
http://www.jjkoreanbeauty.eu .
Kiedy otrzymałam propozycję współpracy bardzo się ucieszyłam , gdyż jak pewnie wiecie z Instagrama uwielbiam maseczki wszelkiego rodzaju i dosłownie jestem maseczkowym potworem, a masek NO:HJ i Forencos nie znałam wcześniej, gdyż na razie nie są tak popularne w Polsce jak Skin79 czy też Holika Holika, więc ciekawość była tym większa.
Natomiast azjatyckie maseczki w płachcie są stałym elementem mojej pielęgnacji od jakiś 2 lat. Moim zdaniem nic tak nie relaksuje jak właśnie Mask Sheet.
Zostałam zapytana przez sklep jaki mam typ cery, by mogli dobrać coś dla mnie. Moja skóra jest mieszana z przetłuszczającą się strefą T i tendencją do niedoskonałości. Typy maseczek ,które otrzymałam idealnie odpowiadały jej potrzebom.
 |
Maseczki w płachcie NO:HJ i Forencos |
Jak możecie zobaczyć opakowania są prześliczne, a niektóre mają bąbelkowy wzór 3D, a jak jakie te maseczki mają właściwości pielęgnacyjne? Już odpowiadam.
Testowanie zaczęłam od maseczki NO:HJ Textur Mask Pack Teatree Mud Mask, która ma działanie nawilżająco odżywcze. Cena na stronie wynosi 7,99 zł
 |
NO:HJ Texture Maskpack Teatree / Mud |
Pierwsze na co zwróciłam uwagę po otwarciu opakowania to prześliczny, wodny, świeży zapach. Płachta maseczki jest bardzo cieniutka i dobrze przylega do twarzy.
Jak widzicie po składzie można się dużo spodziewać, gdyż maseczka zawiera wiele ekstraktów ( np. z aloesu ) poza głównymi składnikami ( czyli błotem i wodą z liści drzewa herbacianego), a także kwas hialuronowy.
Producent zapewnia nam działanie nawilżająco-odżywcze i ja absolutnie się z tym zgadzam , ale ja również zauważyłam uspokojenie i ukojenie cery oraz złagodzenie drobnych niedoskonałości ( pewnie dzięki drzewu herbacianemu).
Serum w płachty dobrze się wchłania a skóra po użyciu nie jest lepka lecz przyjemnie gładka.
Kolejną maseczką, która chcę Wam dziś przedstawić jest brokułowa NO:HJ Superfood Broccoli Mask. Lubicie brokuły? Ja bardzo! Są pyszne, bardzo zdrowe i jak się okazało świetnie wpływają na moją cerę:)
 |
NO:HJ Superfood Broccoli Mask |
Maseczka brokułowa jest przeznaczona do cery tłustej i mieszanej, ma mieć działanie oczyszczające i przywracać balans. Cena : 6,99zł
Poza ekstraktem w brokułów, głównym składnikiem maseczki jest miód, co jest dla mnie ogromnym plusem gdyż na moją skórę wpływa wręcz rewelacyjnie. Inne składniki: np. aloes, kwas hialuronowy, proteiny mleczne, wyciąg z oczaru wirgilijskiego. Zapach określiłabym jako świeży, nieco cytrusowy. Ta płachta jest nieco grubsza, ale dobrze dopasowuje się do twarzy. Oczyszczenie cery po użyciu było wyraźnie zauważalne, a pory zwężone, niedoskonałości ukojone.
Jako następną wypróbowałam NO:HJ Pore Intracell Boosting Mask Oczyszczającą Maskę Musującą.
Bardzo lubię maseczki musujące gdyż porządnie oczyszczają cerę , a masaż jaki wykonują musując jest bardzo przyjemny:) Ta maseczka wyróżnia się tle innych z grupy pieniących się bardzo korzystną ceną 11,99zł.
 |
NO:HJ Pore Instracell Boosting Mask |
Cera po użyciu była piękna: gładka, oczyszczona, lekko rozjaśniona. Jedyny problem miałam z polską informacją na opakowaniu, żeby po ściągnięciu maseczki wmasować pozostały płyn w skórę, co kłóciło się z angielskim napisem na opakowaniu "WASH OFF Type Mask " oraz moim doświadczeniem z tego typu maseczkami, żeby po użyciu ponownie umyć twarz. W tym wypadku posłuchałam swojej intuicji i pozostałą pianę z twarzy zmyłam. Niemniej informacja ta może wprowadzać w błąd. (chyba, że ja tej maseczki źle użyłam i jednak pianę należało pozostawić, chociaż nie wydaje mi się)

Ponownie skład kosmetyku bardzo pozytywnie zaskakuje: ekstrakt z drzewa herbacianego, grejpfruta, szałwii, lawendy, rozmarynu i wiele innych. Myślę, że ta maseczka może być również pomocna przy cerze trądzikowej. Oczywiście efekt masażu skóry był odczuwalny i bardzo uprzyjemniał pielęgnację:)
Teraz kilka słów o jedynej masce marki Forencos jaka wpadła w moje ręce,:7 Days Volcanic Ash Detox, która zaskakuje ciekawym składnikiem, a mianowicie pyłem wulkanicznym. Brzmi dość egzotycznie i jeszcze nigdy nie spotkałam się z jego obecnością w kosmetykach. Maseczka wykonana jest z cellulozy i jedwabiu i była naklejona na folię zabezpieczającą, co ułatwiało nałożenie jej na twarz. Cena: 11,99zł.
 |
Forencos 7Days Volcanic Ash Detox Mask |
Maseczka miała przyjemny świeży zapach, płachta była cieniutka i delikatna dla skóry, ale w żadnym wypadku nie targała się. Zadaniem maski było oczyszczanie i regulowanie wydzielania sebum. Zdecydowanie obietnice producenta zostały spełnione, a skóra po użyciu wyglądała jak na zdjęciu z opakowania:)
W składzie poza pyłem wulkanicznym znajdziemy kwas hialuronowy, kolagen, więc buzia po użyciu jest nie tylko oczyszczona, ale też przyjemnie nawilżona i miękka.
Na deser maseczka, na którą zwracałyście uwagę, gdy tylko pokazałam ją na Instagramie, ze względu na przesłodkie opakowanie. NO:HJ Banana Ssul Mask Pack Snail jest bardzo ciekawą pozycja nie tylko ze względu na uroczą szatę graficzną , ale również ciekawe zestawienie składników. Cena: 8,99zł.
 |
NO:HJ Banana Ssul Mask Pack Snail |
Maseczka zaskakuje kolorem płachty, która jest czarna, ale tak jak poprzedniczki świetnie przylega do twarzy , zapach lekko cytrusowy. Maseczka ma być nawilżająco - rozjaśniająca i dawać efekt zdrowej skóry. I może się powtórzę ale dokładnie tak jest :) Dodatkowo dzięki filtratowi ze śluzu ślimaka zauważyłam pozytywny wpływ tej maseczki na niedoskonałości.
Odnośnie fajnego składu, mamy tutaj i ekstrakt z banana i ślimaka, i aloes, i cytrynę, i kwas hialuronowy i wiele innych, więc nasza skóra zostaje porządnie dopieszczona. Maseczka pozostawia skórę gładką ,nawilżoną, esencja dobrze się wchłania i nie pozostawia lepkiego filmu.
Jak widzicie jak jestem zachwycona tymi nowymi dla mnie maseczkami . Każda się absolutnie u mnie sprawdziła i mogę ją z czystym sumieniem polecić. Maseczki należą do większych serii, z których myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie , a ja w przyszłości chętnie wypróbuję pozostałe.
Chcę także polecić sklep JJ Korean Beauty, który ma w ofercie ciekawe i mniej znane w Polsce koreańskie marki kosmetyczne, które jak mogłam się przekonać, mają w ofercie naprawdę świetne produkty.
Lubicie koreańskie kosmetyki? Używacie maseczek w płachcie? Piszcie koniecznie jakie są Wasze ulubione i które polecacie:)
Mam nadzieję, że będę częściej się pojawiać na blogu:)
Miłego weekendu
Ewa